Wśród ulubionych bajek moich córek, między Psim Patrolem, a Świnką Peppą stałe miejsce w naszym telewizyjnym rozkładzie jazdy mają przygody Dory. Mała dziewczynka wraz z przyjaciółmi raz po raz powstrzymują niejakiego rabusia przed niecnym występkiem. Co ciekawe, Dora, małpka Butek i wszyscy inni bohaterowie serialu są dwujęzyczni. Co jakiś czas, kiedy o czymś opowiadają, wtrącają słowo po angielsku, prosząc o powtórzenie. Oczywiście, moje dwie telewidzki jak zahipnotyzowane odpowiadają, nawet nie wiedząc, że właśnie się uczą. Niestety, sytuacja nauki przez zabawę czasie studiów nie zawsze (łagodnie mówiąc) jest możliwe, co nie znaczy, że nie można sobie nauki jakoś uprzyjemnić (nie jestem pewien, czy takie słowo istnieje), a przynajmniej ułatwić. W szkole podstawowej nauczyciele dyktują nam notatki, wychodząc z całkiem słusznego założenia, że uczenia się trzeba się nauczyć i siedmiolatek jeszcze nie wie, jak przelać na papier esencję słów pani z przyrody. Problem w tym, że za...